sobota, 21 marca 2015

Prolog

Znów kolejny beznadziejny dzień. Ile bym dała aby móc zasnąć i już nigdy się nie obudzić. 
Nie chcę już patrzeć w lustro i widzieć grubą, tłustą i obrzydliwą dziewczynę. 
 Miałam już dość. 
Wczoraj Shepherd zabrał mi żyletki. Hah. Myślał, że trzymam je na widoku?
Był w ogromnym błędzie. Cięłam się, tnę się i będę się ciąć. 
Tylko to mi pomaga. 
Żeby było śmieszniej dowiedziałam się, że dziś przychodzi nowy i będzie dzielić ze mną pokój. 
Doktor bardzo dobrze wie jak nie znoszę kontaktów z innymi, a i tak przydzielił go mi. 
Wiem tylko, że to chłopak. 
Jeszcze lepiej.
Muszę posprzątać trochę moją salę. Ciekawa jestem jak zareaguje na takiego potwora jak ja...

Zamknęłam pamiętnik i schowałam go pod swoją poduszkę. Miałam posprzątać, ale przed tym kolejna sesja z doktorkiem i znów ta gadka do czego prowadzi anoreksja i depresja. Ja wiem swoje. Jestem jeszcze za gruba i nic tego nie zmieni. Wstałam powoli i podeszłam do szafy. 
Wyciągnęłam z niej ciemnie rurki i sweter z długimi rękawami aby zakryć rany. Nie spojrzałam w lustro. Wisiało zakryte kocem. Nie mogłam na siebie patrzeć. Dla siebie byłam nikim. Wyszłam z pokoju i udałam się długim korytarzem do gabinetu doktora Shepherda.
***
Patrzyłem smutno w okno na szary świat. Jechałem właśnie do najgorszego miejsca na ziemi. Szpital psychiatryczny. Wiedziałem, że to musi się tak skończyć. Siedziałem ze słuchawkami w uszach na miejscu pasażera. Gdybym mógł wbiłbym żyletkę głębiej i świat miałby o jednego niepotrzebnego nieudacznika mniej. Poczułem jak ktoś szturcha moje ramię. Spojrzałem na mężczyznę, który miał odwieźć mnie do szpitala i wyciągnąłem słuchawki.
-Jesteśmy na miejscu.-powiedział. Wzruszyłem ramionami i wysiadłem z samochodu. Facet wyciągnął moją torbę z bagażnika i klepiąc mnie po ramieniu zaczęliśmy iść w stronę wejścia. 
Kiedy zobaczyłem napis "SZPITAL PSYCHIATRYCZNY DLA DZIECI I MŁODZIEŻY" załamałem się. Miałem ochotę uciec. Chciałem żeby wszyscy w końcu dali mi spokój. 
Weszliśmy do środka. Trochę przerażało mnie wnętrze. Wyjęte jak z prawdziwego horroru. Stanęliśmy przy recepcji. Kiedy mężczyzna załatwiał wszystkie sprawy z recepcjonistką ja przestałem ich słuchać. Zacząłem rozglądać się po korytarzu. Był kompletnie pusty.
Wtedy z jednego pokoju wyszła dziewczyna. Jej wzrok spotkał się z moim. Była bardzo ładna jednak okropnie chuda. Prawie sam szkielet. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie. Brunetka szybko spuściła wzrok i weszła do innego pomieszczenia. Ciekawiło mnie kim ona była...